Sukces przychodzi jedynie do tych którzy działają,
podczas gdy pozostali oczekują jego nadejścia.

~Thomas Edison

15
paź

Moja własna lekcja przedsiębiorczości

Poczytałam ostatnio wpisy na blogach m.in. Marcina Iwuć (http://marciniwuc.com/jak-rzucic-etat/)  i Andrzeja Kozdęba (http://jamowie.to/6-rad-dla-mlodego-przedsiebiorcy/)   gdzie Panowie zamieścili wskazówki, rady i opinie dotyczące tworzenia własnego biznesu. Stwierdziłam że korzystnie będzie gdy i ja podzielę się moim własnym wieloletnim doświadczeniem z zakresu prowadzenia własnej działalności gospodarczej.

Moją pierwszą formalnie działalność gospodarczą zarejestrowałam w lutym 2002 r. gdy pracowałam jeszcze w salonie samochodowym OPEL. Moja ówczesna decyzja oparta była na ambicji, współzawodnictwie i radości pracy przy pośrednictwie finansowym. W tym czasie mój syn miał 1,5 roku i to nie przeszkadzało mi w pracy. Bywało że zabierałam dziecko ze sobą idąc na spotkanie z klientem.

Niestety w roku 2003 musiałam zakończyć i wyrejestrować działalność z powodu mojego ciężkiego stanu zdrowia po cudownie przeżytym ciężkim wypadku komunikacyjnym którego byłam ofiarą. Po tym wypadku moje życie osobiste uległo całkowitej zmianie. Po rozwodzie zostałam sama z trzyletnim dzieckiem i musiałam od nowa zorganizować sobie życie. Znaczącym faktem był wynik przeżytego wypadku który pozostawił na moim organizmie niepełnosprawność w stopniu umiarkowanym.

Aktywnie szukałam pracy ale pracodawcy niechętnie na mnie spoglądali ze względu na uszczerbek na zdrowiu. Wtedy też podjęłam decyzję o ponownym otworzeniu własnej działalności gospodarczej.

Przed rejestracją postanowiłam jednak porozmawiać ze znajomymi o podjętej przeze mnie decyzji. Gdy koledzy ze Związku Banków Polskich znając moje umiejętności ale wiedząc o moim stanie zdrowia usłyszeli że chcę otworzyć biuro pośrednictwa finansowego tak szybko „wybili mi ten pomysł z głowy”. Na szczęście wiedzieli że nie boję się rozmawiać a nawet przemawiać dla większej grupy osób. Specjaliści ze Związku Banków Polskich polecili mi abym dzieliła się wiedzą o źródłach i formach finansowania prowadząc szkolenia. W ten sposób dostosowałam zakres mojej pracy do stanu mojego zdrowia i samotnego macierzyństwa pozostając przy fascynujących mnie finansach.

Zaraz po zakończeniu rekonwalescencji na własne życzenie i jednocześnie w trakcie spraw rozwodowych postanowiłam podnieść poziom mojej wiedzy, wykształcenia i kompetencji. Po rozmowie z rektorem uczelni i zdobyciu pozwolenia lekarskiego na naukę w indywidualnym toku nauczania wróciłam na uczelnię i uzyskałam tytuł licencjat oraz magister. Gdy Pan Rektor zobaczył moje zdolności i determinację, pomógł mi dostać się na studia doktoranckie. Studia doktoranckie w SGH w Warszawie skończyłam w 2011 roku z wynikiem pozytywnym. Teraz pozostało mi jeszcze napisać pracę doktorską i obronić tytuł doktora. Prace naukowe w tym celu już rozpoczęłam i nie poddam się bo moje ambicje mi nie pozwalają.

Moja działalność gospodarcza utworzona 01 grudnia 2004 roku funkcjonuje raz lepiej, raz gorzej i zaspokaja moją chęć realizacji przedsiębiorczości.

W pierwszym roku działalności odczułam brak środków finansowych na potrzeby inwestycji. Z klientami spotykałam się w różnych punktach gastronomicznych posiadając „tekturową teczkę na dokumenty pod pachą”. Nie poddałam się, szukałam i znalazłam możliwość pozyskania bardzo tanio lokalu użytkowego który mogłam adaptować jako moje biuro. Lokal ten należał do Urzędu m.st. Warszawy. Wzięłam udział w przetargu który wygrałam i moje biuro mieści się na ul. Złota 62 lok. 35 w Warszawie. Lokalizacja jest idealna: w pobliżu Dworca Centralnego, przystanków tramwajowych i autobusowych oraz stacji metra Centrum. Tak więc każdy klient ma wygodnie i dogodnie dojechać do mojego biura. Lokal mieści się w starej zabytkowej kamienicy. Wielkość lokalu mojego biura jest niewielka co daje niski koszt najmu i wygodę niezależności w godzinach funkcjonowania. Mając taką niezależność mogłam dostosować godziny pracy do mojego samotnego macierzyństwa. Aby zmniejszyć maksymalnie koszty życiowe, zwiększyć ilość czasu poświęcanego pracy a jednocześnie zmaksymalizować czas spędzany z dzieckiem, przepisałam syna do przedszkola w Warszawie, w okolicach biura. Syn edukację kontynuował i kontynuuje dojeżdżając codziennie ze mną do Warszawy i jest częstym bywalcem u mnie w biurze.

Wynajmowany przeze mnie lokal w którym mieści się moje biuro spełnia wszelkie dogodne warunki korzystne dla mojego stanu zdrowia jako osoby niepełnosprawnej.

Z biegiem czasu i zmianami gospodarczymi kraju zakres mojej pracy rozszerzył się o doradztwo i realizację projektów dotacji unijnych. Coraz więcej osób przychodzi do mnie także na rozmowy chcąc rozwiązać swoje problemy korzystając z mojego wieloletniego doświadczenia prowadzenia mikroprzedsiębiorstwa. Ja pomocy nie odmawiam ale nie pracuję „ku chwale ojczyzny” i dlatego nie pracuję za darmo.

Podsumowując moją kobiecą przedsiębiorczość, radzę wszystkim potencjalnym i obecnym przedsiębiorcom:

  1. Podejmując decyzję o tworzeniu własnego biznesu zastanów się dobrze czym chcesz się zajmować, co sprawia Tobie przyjemność. Następnie obgadaj plan ze znajomymi i w razie potrzeby zrób korekty.
  2. Powstrzymaj emocje i rozsądnie pomyśl o konsekwencjach działania. Zrób listę plusów i minusów.
  3. Na problemy nie patrz jak na blokady tylko staraj się dostosować tak sytuację aby Tobie i Twoim najbliższym było najlepiej i najwygodniej.
  4. Nie chowaj się, pokaż wszystkim swoje zdolności i co możesz dla nich zrobić.
  5. Nie bój się ludzi, urzędników i procedur tylko rozmawiaj i działaj bo bez Twojego działania dobra wszelakie same do Ciebie nie przyjdą.
  6. Ceń swoją wartość, wartość swoich umiejętności i wiedzy. Pracujesz aby zarobić na życie.
  7. Nie bój się przeciwności losowych. Gdy wpadniesz w dołek to zawsze jest szansa wejścia na górkę i osiągnięcia sukcesu. Zawsze też możesz wszystko zacząć od nowa. Po każdej suszy przychodzi deszcz.
  8. I to co różni własny biznes od etatu: chcesz kreować własne życie i karierę sam wg własnych wyobrażeń i potrzeb, czy chcesz być zależny od innych???

Ja mimo niepełnosprawności, samotnego macierzyństwa i innych problemów osobistych wybrałam samodzielną radość życia. Obecnie mój syn jest już bardziej samodzielnym nastolatkiem i nie potrzebuje ciągłej opieki mamusi. Dlatego teraz ja zdobywam szczyty ciesząc się karierą i osiągnięciami. Moje dziecko cieszy się że mama jest szczęśliwa a moje mikroprzedsiębiorstwo obchodzi już naste urodziny.

Własny biznes nie jest straszny. Wystarczy tylko bardzo tego chcieć i rozsądnie dążyć do celu.

 

Z każdego minusa (-) można zrobić plus (+) i odwrotnie, zależy tylko jak spojrzymy i ustawimy kreseczki.

Komentarze

Nie dodano jeszcze żadnych komentarzy.

Napisz odpowiedź




(Twój email nie będzie publicznie wyświetlany.)


Kod CAPTCHA

(Kliknij w obrazek, żeby zobaczyć nowy kod.)